NIEZMIENNY W CZASIE

Listopad ma w sobie coś wyjątkowego. To miesiąc zadumy, ciszy i refleksji. Dni stają się krótsze, poranki chłodniejsze,
a liście spadają z drzew, jakby przypominały, że wszystko w życiu ma swój czas. To właśnie wtedy częściej niż zwykle zatrzymuję się i myślę o przemijaniu.

Patrzę na minione lata i miesiące i widzę, jak wiele się zmieniło. Trzy lata temu ktoś bliski był jeszcze ze mną, mogliśmy rozmawiać, uśmiechać się do siebie, wspólnie planować. Dziś już go nie ma. Pozostało tylko wspomnienie, fotografia
i modlitwa za jego duszę. Czasem myślę też o relacjach, które jeszcze niedawno były pełne dobra, ciepła i serdeczności,
a dziś jakby się rozsypały, zniknęły bez śladu. Ktoś miał stałą pracę i spokój ducha, a dziś musi zaczynać od nowa.
Inny przeżywa chorobę, samotność, trudności, o których wcześniej nawet nie myślał.

Ten czas listopadowy uświadamia mi, jak wszystko na świecie jest kruche i nietrwałe. Że nic nie jest dane raz na
zawsze. Ludzie odchodzą, sytuacje się zmieniają, a my sami dojrzewamy, uczymy się, czasem upadamy, by potem
wstawać i próbować dalej. Ale pośród tego wszystkiego jest Ktoś, kto się nie zmienia...

Bóg.

On jest zawsze ten sam, wczoraj, dziś i na wieki. Jego miłość nie słabnie, nie przemija, nie zależy od czasu ani od
naszych zasług. On trwa. Tak samo kochał mnie wtedy, gdy byłam pełna wiary i sił, jak i wtedy, gdy czasem trudno było mi się modlić. Tak samo czeka na mnie, gdy jestem daleko, jak i wtedy, gdy starałam się iść za Nim każdego dnia.

Ta świadomość daje mi pokój. W świecie, w którym wszystko się zmienia, On pozostaje niezmienny. I to właśnie
w Nim mogę odnaleźć trwałość, sens i nadzieję. Bo choć czas płynie, a wszystko wokół przemija, Boża miłość trwa na wieki.

„Jezus Chrystus – ten sam wczoraj i dziś, i na wieki” (Hbr 13,8).



Emilia

do góry