Kościół ma w sobie niezwykłą mądrość. Nie tylko w tym, że przekazuje nam prawdy wiary, ale także w tym, jak prowadzi nas przez cały rok. Te kilka dni między końcem roku liturgicznego a początkiem Adwentu stały się dla mnie czasem zachwytu.
Między Uroczystością Chrystusa Króla Wszechświata a pierwszą niedzielą Adwentu jest tylko tydzień, a jednak duchowo przechodzimy drogę, która może otworzyć oczy i przemienić serce: drogę od tronu do żłóbka, od chwały do bliskości,
od wieczności do codzienności.
Jezus staje przed nami jako Król, któremu „dana jest wszelka władza w niebie i na ziemi” (Mt 28, 18). On naprawdę jest Panem wszystkiego. Nie tylko fragmentów naszego życia, ale całego człowieka, całego świata, całej historii.
Ale jest jeszcze coś: Jezus nie króluje jak władcy tego świata. Nie panuje siłą.
Jego królewskość wypływa z miłości, która zstępuje aż do samego dna ludzkiego życia. I dlatego Kościół prowadzi
nas tą drogą, bo prawdziwa potęga Boga objawiła się nie w oddaleniu, ale w uniżeniu.
Nie można zrozumieć Jego królewskiej chwały, jeśli nie zobaczy się Jego człowieczeństwa.
I nie można pojąć głębi Jego bliskości, jeśli nie pamięta się, że to Ten sam, który na końcu czasów będzie naszym Sędzią.
A jednak zanim objawił się jako Sędzia, zanim ukazał się jako Król… przyszedł na świat tak, jak my wszyscy przychodzimy. W małości i bezbronności. Bóg, który jest odwiecznym Panem, stał się niemowlęciem. Bóg, którego nie ogarnia niebo,
dał się położyć w żłobie. I choć króluje nad wszechświatem, nie jest daleko. Nie jest nieosiągalny. Jest tu,
w codzienności, w mojej codzienności, w tym, co dla mnie małe, trudne i zwyczajne.
To jest właśnie zachwycające: Wszechmocny staje się bezbronnym, aby człowiek już nigdy nie bał się Boga.
Adwent nie jest tylko wspominaniem historii. Adwent jest wejściem w relację z Tym, który naprawdę wie, czym jest ludzkie życie. Pismo Święte mówi jasno: „Doświadczony we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu” (Hbr 4, 15) .To znaczy:
Jezus zna trudy pracy.
Zna zmęczenie.
Zna smak zwyczajnych posiłków.
Zna przyjaźń i zdradę.
Zna radość i łzy.
Zna ludzi dobrych i tych, którzy chcieli Mu zaszkodzić.
Zna momenty, w których serce boli, i te, w których serce śpiewa.
On przeszedł przez życie nie jako widz, lecz w każdej sytuacji, która spotyka nas — On był tam pierwszy. I dlatego właśnie On króluje. Nie dlatego, że jest daleko, ale dlatego, że jest najbliżej. Prawda o Chrystusie nie jest tylko do poznania. Ona jest do przyjęcia sercem.
Rok po roku przechodzimy tę samą drogę, aby któregoś razu zrozumieć, że Tron i Żłóbek to nie dwie oddzielne rzeczywistości, ale dwie strony tej samej Miłości.
Może w tym roku, bardziej niż kiedykolwiek, zobaczymy Jezusa w pełni: w Jego chwale i w Jego człowieczeństwie,
w Jego królewskim majestacie i w Jego ludzkiej prostocie.
Może właśnie teraz potrzebujemy królewskiego pokoju i czułego dotyku Dziecka.
Adwent nie mówi: „Czekamy na Święta”. Adwent mówi: „Czekamy na Boga, który przychodzi w ludzkim ciele, aby być Emmanuelem — Bogiem z nami”.
To oczekiwanie jest radosne, ale też głęboko czułe.
To czas, w którym warto spojrzeć na życie Jezusa jak na lustro, w którym odbija się nasze życie.
Czas, w którym warto modlić się Ewangelią Jego codzienności: Jego pracą, Jego przyjaźnią, Jego uważnością, Jego miłością. Czas, w którym na nowo możemy odkryć, że On nie jest daleko, nie jest wysoko, nie jest nieosiągalny.
On jest Człowiekiem, który wziął na siebie naszą ludzką drogę, abyśmy Go mogli spotkać na własnej.
Ten, którego czcimy jako Króla, najpierw przyszedł jako bezbronne Dziecko, aby być blisko. I właśnie tu — wśród zachwytu ostatnich listopadowych dni — zaczyna się twoje nowe Boże Narodzenie.
ws