RÓŻANIEC W ADWENCIE

Adwent zawsze prowadzi mnie do Maryi. To Ona jest tą, która najlepiej potrafi czekać – spokojnie, ufnie, z sercem pełnym nadziei. W ciszy Nazaretu uczy mnie, że oczekiwanie nie musi być bierne, ale może być pełne życia, modlitwy
i zaufania Bogu.

Kiedy w codziennym pośpiechu brakuje mi cierpliwości, myślę o Maryi. Ona nie wiedziała, jak dokładnie potoczy się
jej życie, a jednak powiedziała „tak”. Jej wiara była silniejsza niż lęk, a zaufanie większe niż niepewność. Patrząc na Nią, uczę się przyjmować to, co przynosi każdy dzień, bez narzekania, bez zniechęcenia, z przekonaniem, że Bóg wie lepiej.

Maryja przypomina mi też o prostocie. W czasie Adwentu, kiedy świat wokół nas staje się coraz bardziej zabiegany
i głośny, Ona pokazuje, że można czekać w ciszy. W Jej sercu nie było pośpiechu, była za to modlitwa i obecność.
Tego właśnie mi dziś potrzeba: zatrzymać się, zaufać i z nadzieją wypatrywać przychodzącego Jezusa.

Adwent z Maryją jest spokojniejszy. Kiedy biorę do ręki różaniec i rozważam tajemnice Jej życia, czuję, że Ona jest blisko. Pomaga mi przygotować serce na spotkanie z Jezusem, uczy, jak wierzyć, ufać i kochać w codzienności.

Maryjo, Matko oczekująca, naucz mnie Twojej cierpliwości i pokoju. Pomóż mi wierzyć, że każda chwila mojego życia ma sens i że Bóg działa nawet wtedy, gdy niczego jeszcze nie widać. Niech ta końcówka Adwentu będzie czasem spokojnego oczekiwania razem z Tobą – w zaufaniu, że Jezus naprawdę nadchodzi.



Sara

do góry