SŁOWO, KTÓRE POTRZEBUJE UZDROWIENIA

W Kościele 3 lutego, obok św. Oskara, wspominamy św. Błażeja.

Przyznam szczerze – przez długi czas był to dla mnie Święty mało znany. Podobnie jak sam obrzęd błogosławieństwa gardła przy użyciu dwóch skrzyżowanych świec, zwanych „błażejkami”. Dopiero niedawno zatrzymałam się przy znaczeniu tego dnia i odkryłam, że kryje on w sobie coś znacznie głębszego niż tylko prośbę o zdrowie.

Tradycyjny obrzęd błogosławieństwa gardła ma chronić przed chorobami, szczególnie tymi związanymi z mową, kaszlem
i oddychaniem, ale także – co bardzo mnie poruszyło – przed złym słowem. Kapłan przykłada skrzyżowane świece do gardła i modli się o Bożą opiekę. To gest prosty, a jednocześnie bardzo wymowny.

Święty Błażej był lekarzem i biskupem. Legenda mówi, że w cudowny sposób uratował chłopca, który zadławił się ością. Ten cud sprawił, że do dziś jest patronem osób cierpiących na choroby gardła, problemy z mową, ale także patronem lekarzy, piekarzy, szewców, muzyków. Sam jednak oddał życie za wiarę jako męczennik.

Im dłużej myślałam o tym święcie, tym bardziej uświadamiałam sobie, że najmocniej w pamięć wryła mi się nie prośba
o ochronę przed chorobą, ale właśnie ta prośba o ochronę przed złym słowem. Bo jak często nie zastanawiam się nad tym, co mówię... Jak łatwo wypowiadam słowa w emocjach. Jak często ranię innych – czasem niechcący, a czasem zbyt pochopnie – tym, co wychodzi z moich ust.

Słowo ma ogromną moc. Może podnieść, ale może też zranić głębiej niż gest. Może budować relacje albo je niszczyć.
A przecież gardło, dla którego prosimy o ochronę, jest narzędziem nie tylko mowy, ale i serca.

Dlatego dziś modlitwa do św. Błażeja staje się dla mnie bardzo osobista. Nie tylko o zdrowie. Ale o opanowanie języka;
o wrażliwość; o ciszę tam, gdzie lepiej milczeć i o dobre słowo tam, gdzie jest najbardziej potrzebne.

Święty Błażeju, chroń mnie i nas wszystkich nie tylko przed chorobami gardła, ale przede wszystkim przed wypowiadaniem złych słów. Naucz mówić z miłością – do bliskich; do bliźnich; do tych, których spotykamy każdego dnia. Bo czasem to właśnie słowo potrzebuje największego uzdrowienia…



Emilia

do góry