„CZY WIELKI POST TEŻ JEST O MIŁOŚCI?”

– ROZMOWA MIĘDZY SERCEM A CISZĄ

— Ciociu, zobacz! Wszędzie jeszcze serduszka, kwiaty, czekoladki… A za chwilę zaczyna się Wielki Post… A on jest taki… poważny.
— A czy prawdziwa miłość jest tylko radosna?
— Chyba nie…
— Właśnie. Miłość, to nie tylko przyjemne uczucie, które daje uśmiech. Wielki Post przypomina o miłości,
która zostaje i trwa, kiedy uśmiechu zaczyna brakować, kiedy przyjemne emocje znikają…
— Wielki Post mówi nam o miłości?
— Tak, mówi bardzo wiele. W Wielkim Poście uczymy się miłości, która potrafi znieść największe trudy, coś naprawić.
— A po co w ogóle jest Wielki Post?
— Żeby sprawdzić, co w naszym sercu jest naprawdę ważne. I zrobić tam miejsce na Boga.
— Ale dlaczego trzeba rezygnować z różnych rzeczy?
— Bo miłość zawsze wybiera. Czasem mówi: „nie teraz”, „nie dla siebie”, „dla kogoś”.
— To trochę jak wtedy, gdy oddaję ostatniego cukierka siostrze?
— Dokładnie. I właśnie wtedy miłość jest prawdziwa.
— Ale… co cierpiący Jezus ma z tym wspólnego?
— Wszystko. Wielki Post prowadzi nas do Jego miłości — takiej, która nie ucieka przed trudnością. Która idzie aż na krzyż.
— To smutne…
— Trochę tak. Ale nie bez sensu. Bo ta miłość nie kończy się krzyżem. Ona kończy się życiem.
— Czyli Wielki Post to nie kara?
— Nie. To droga. Droga, na której uczymy się kochać tak, jak Jezus. Cicho, wiernie, do końca.
— A czy w Wielkim Poście wolno się jeszcze cieszyć?
— Oczywiście. Tylko to jest inna radość. Nie taka z czekoladki. Taka, która mówi: „Uczę się kochać do końca, także przez cierpienie”.
— To chyba najtrudniejsza miłość…
— Ale prawdziwa.
— Ciociu… to ja chcę się nauczyć takiej miłości!
— I właśnie po to jest Wielki Post, Kochanie.

Wielki Post to nie czas smutku, ale czas prawdy.
To chwila, w której miłość zdejmuje ozdoby i zostaje taką, jaką jest naprawdę.



ws

do góry