WY(KLUCZ)ENIE

W świecie, który kocha porządek, łatwo zamyka się drzwi. Zamyka się je przed tymi, którzy są inni: zbyt głośni, zbyt cisi, zbyt poranieni, zbyt niewygodni. Zbyt „nie tacy jak my”. Mówimy: „Nie pasuje” i nie zauważamy, że często właśnie ten, którego wykluczamy, trzyma w rękach klucz.

W Biblii Bóg ma szczególną słabość do ludzi stojących „poza kręgiem”. Do tych, których świat nie chce. Ilekroć Izrael odwracał się od jakiegoś człowieka, Bóg często wybierał go, by przez niego zmienić wszystko. Historia zbawienia pełna jest ludzi, których inni odrzucili, a których Bóg uczynił kluczem do wielkich zmian.

Józef został sprzedany przez własnych braci jak niewolnik.
A to on ocalił Egipt i swoją rodzinę od głodu.

Mojżesz był mordercą i uciekinierem, pasterzem na pustkowiu.
A Bóg uczynił go tym, który otworzył Izraelowi drogę do wolności.

Rut była cudzoziemką, kobietą z wrogiego narodu.
A stała się prababką króla Dawida i częścią linii Mesjasza.

Dawid był najmłodszym z braci, tak niepozornym, że nawet ojciec go nie zaprosił.
A Bóg uczynił go największym królem Izraela.

Estera była sierotą.
A stała się kluczem do ocalenia całego narodu.

Jezus sam był wykluczony: niezrozumiany, odrzucony, skazany jak przestępca.
A przez Jego krzyż Bóg otworzył ludziom niebo.

Bóg zawsze działa przez tych, których świat chce zostawić za drzwiami.

My często patrzymy na człowieka i widzimy tylko jego przeszłość, jego rany, jego błędy. Bóg patrzy głębiej i widzi potencjał przemiany, której my nawet nie potrafimy sobie wyobrazić.

Wykluczenie zamyka.

Może dlatego Jezus tak często jadł z grzesznikami, rozmawiał z tymi, których omijano, dotykał trędowatych, przywracał godność kobietom i cudzoziemcom. On wiedział, że właśnie tam, gdzie inni widzą zagrożenie, Bóg widzi drzwi do nowego początku.

Kiedy kogoś odsuwamy, mówimy: „Nie jesteś nam potrzebny”. A może właśnie on jest kluczem do tego, byśmy stali się bardziej ludzcy. Bardziej miłosierni. Bardziej podobni do Boga.

Bóg nigdy nie pomija tych, których my pomijamy.

Może więc zamiast kolejnych drzwi, które zamykamy, powinniśmy odważyć się je uchylić. I zobaczyć, że po drugiej stronie nie stoi zagrożenie, ale dar. Bo w Królestwie Boga bardzo często właśnie ten, którego chcieliśmy zostawić na zewnątrz, okazuje się kluczem do naszego własnego nawrócenia i do świata, który może stać się lepszy, jeśli tylko pozwolimy Bogu działać tam, gdzie my widzimy tylko margines.


ws

do góry