SZEPT, KTÓRY PROWADZI DO BOGA

Są miejsca, w których cisza ma szczególną głębię. Cisza kaplicy podczas Adoracji Najświętszego Sakramentu potrafi
być przestrzenią niezwykłego spotkania – spotkania serca człowieka z Sercem Boga.

Jednak wielu z nas zna takie chwile: wchodzimy do kościoła, klękamy przed Jezusem obecnym w Najświętszym Sakramencie i pragniemy ciszy. Takiej, w której nic nie rozprasza, nic nie zakłóca modlitwy. Czasem jednak ta cisza nie jest idealna. Ktoś obok cicho odmawia różaniec, ktoś szepcze modlitwy, ktoś porusza kartkami modlitewnika. I po ludzku bywa różnie – to, co powinno pomagać w modlitwie, potrafi nas rozproszyć.

A jednak zdarzają się chwile, gdy Bóg przemienia nawet to.

Podczas jednej z moich Adoracji wydarzyło się coś bardzo prostego, a jednocześnie głębokiego. Siedząc przed Jezusem, zamknęłam oczy. Wokół wciąż byli ludzie, wciąż było słychać ciche szepty modlitw. Ale nagle te dźwięki przestały być rozproszeniem. Stały się czymś zupełnie innym…

Brzmiały jak delikatny śpiew ptaków w spokojnym ogrodzie. Harmonia wielu serc zwróconych ku Bogu. To doświadczenie było tak błogie i przepełnione Bożą obecnością, że zbyt trudno dobrać słowa, które by oddały piękno tej chwili.

Adoracja Najświętszego Sakramentu nie polega na tym, by stworzyć idealne warunki modlitwy. Nie chodzi o absolutną ciszę, doskonałe skupienie, czy wyjątkowe słowa. Najważniejsze jest jedno – być przy Nim.

Tak jak przyjaciel, który siedzi obok przyjaciela.

Czasem modlitwa jest pełna słów. Innym razem wystarczy spojrzenie, chwila milczenia, obecność. Właśnie wtedy zaczynamy odkrywać, że Bóg działa w zwykłych wydarzeniach codzienności. Bardzo często przychodzi w subtelności:
w ciszy serca; w pokoju, który powoli w nas rośnie; w doświadczeniu, że jesteśmy kochani.

Może właśnie dlatego Adoracja jest jednym z najpiękniejszych sposobów budowania osobistej relacji z Jezusem. Nie trzeba umieć się modlić „pięknie”. Nie trzeba mieć gotowych słów. Wystarczy przyjść. Usiąść. Popatrzeć na Jezusa. Pozwolić, aby On patrzył na nas.

Święci często powtarzali, że w Adoracji dokonują się rzeczy, których nie widać od razu. Serce człowieka powoli się uspokaja, zmartwienia przestają być tak przytłaczające, a życie zaczyna nabierać innej perspektywy. Człowiek wraca do codzienności – z zewnątrz taki sam, a jednak wewnątrz przemieniony.

Może ktoś od dawna myśli: „Chciałbym kiedyś spróbować Adoracji, ale nie wiem jak”. Odpowiedź jest bardzo prosta. Przyjdź. Usiądź przed Jezusem. Nie musisz nic udowadniać, nic mówić, nic czuć. On już tam jest i czeka.

A kiedy otworzymy przed Nim serce, może się okazać, że nawet ciche szepty modlitw wokół nas zamienią się w coś pięknego – w delikatny śpiew ogrodu, w którym Bóg spotyka się z człowiekiem. I właśnie tam zaczyna się prawdziwa, intymna relacja z Nim.

W tym roku I piątek miesiąca maja i całodzienna Adoracja w kaplicy Świętej Rodziny od 8:30 do 21:00 przypada
w Święto Pracy. To dobry moment, by Adoracji spróbować.


ws

do góry