ŚLADY FRANCISZKA /3/

Z pewnością wiele już razy spotkaliśmy się z określeniem, że maj to najpiękniejszy miesiąc w roku. Rozkwita zapachem kwiatów, śpiewem ptaków i oczywiście nabożeństwami majowymi. Wychwalamy Maryję litanijnymi wezwaniami, zbliżając się do Matki, a przez Matkę do Syna.

Duchowość Maryjna łączy właściwie wszystkie zakony, choć jest ona w nich postrzegana w różny sposób. W naszym cyklu szukamy śladów św. Franciszka, dlatego warto, abyśmy spojrzeli na to, w jaki sposób on i ci, dla których był i wciąż jest przewodnikiem na drodze wiary, postrzegają Matkę Bożą. Wiele miejsc na świecie, związanych z Świętym Biedaczyną, stanowi znak wielkiej miłości do Maryi, jednak mnie osobiście od razu przychodzą na myśl dwa wyraźne ślady…
na mapie i w sercu: Porcjunkula i Niepokalanów.

Pierwsze z tych miejsc było bardzo bliskie świętemu Franciszkowi za jego życia. „Porcjunkula” oznacza po prostu: „mała cząsteczka, kawałeczek”. Choć pierwotnie nazwa dotyczyła znacznej posiadłości, jednak od czasów Franciszka to określenie niezwykle pasuje do miejsca. „Porcjunkulą” zaczęto określać bowiem małą kapliczkę, dedykowaną Matce Bożej Anielskiej, położoną kilka kilometrów od Asyżu. Dziś znajduje się ona wewnątrz bazyliki. Tę właśnie małą kapliczkę, otrzymaną od benedyktynów, własnymi rękami wyremontował św. Franciszek. Tam powziął decyzję o kształcie swojego życia – jako życia radykalnego i ubogiego. Tam przyłączyli się do niego pierwsi towarzysze. Tam także zmarł
4 października 1226 roku. Matka Boża Anielska wyszła na spotkanie swego ukochanego syna…

Franciszek miał wielkie nabożeństwo do Maryi, którą odnajdywał przy Jezusie w tajemnicach: Żłóbka, Krzyża i Eucharystii. Wchodząc na drogę ubóstwa, wpatrywał się w to, jak Ona całą sobą była i jest „u Boga”.

Według tradycji, pewnej nocy w Porcjunkuli doświadczył wizji Chrystusa i Jego Matki, otoczonych wieloma aniołami. Na pytanie, czego pragnie dla zbawienia dusz, Franciszek odpowiedział prośbą o odpust zupełny dla osób o odpowiednim nastawieniu serca, nawiedzających to miejsce. Prośba została przyjęta, zarówno przez Pana Jezusa w objawieniu,
jak i niebawem przez papieża. Była to widoczna zmiana w podejściu do kwestii odpustów w Kościele, bo do tej pory otrzymywanie ich wiązało się głównie z odbyciem wielkich pielgrzymek – dla wielu dalekich, a przez to także kosztownych. Od tej pory, początkowo raz w roku, 2 sierpnia, w kościółku Matki Bożej Anielskiej pod Asyżem odpust stał się dostępny także dla tych, którym środki lub siły nie pozwalały na inne praktyki pokutne.

Dziś odpust Porcjunkuli można uzyskać (spełniając zwykłe warunki konieczne do jego uzyskania) przy każdorazowym nawiedzeniu tego miejsca, zaś raz w roku, 2 sierpnia, w każdym kościele franciszkańskim i innym. Łaska, otrzymana przez św. Franciszka dla dobra ludzi, jest więc jeszcze bardziej dostępna dla tych którzy jej pragną, a „Porcjunkula” nabrała nowego znaczenia. Zachowując charakter miejsca, stała się „małą cząstką” czasu, czyli jednym z 365 dni w roku, kiedy idąc śladami Franciszka, możemy postawić duży krok w stronę raju, o którym święty mówił swoim braciom.

Drugim miejscem, wspomnianym na początku artykułu, gdzie bardzo mocno odczuwa się „zapach” Maryi, jest Niepokalanów. Nawiązanie do tego Sanktuarium pojawiło się już w pierwszej części naszego cyklu, gdy mogliśmy przeczytać o pewnej figurze św. Franciszka, więcej zaś o „Grodzie Maryi” w kolejnym artykule.


Małgorzata Sar

do góry