„TRIDUUM” DNIA OJCA

Ostatni tydzień czerwca łączy się dla mnie z rocznicą śmierci mojego Taty. Minęło wiele lat (w tym roku już trzydzieści), a ja pamiętam tamten dzień, jakby to było wczoraj. Pewnie wielu z nas, których Bliscy przeszli na drugą stronę życia, ma podobne odczucie. Często powtarzamy właśnie to zdanie: „Jakby to było wczoraj…”.

Od tamtego roku Dzień Ojca zaczął zwracać moje myśli bardziej ku wiejskiemu cmentarzowi niż ku życzeniom, składanym osobiście albo przez telefon. Tata odszedł kilkadziesiąt godzin po dorocznym święcie wszystkich ojców. Triduum: życzenia, czuwanie w szpitalu. pożegnanie. W ciągu trzech dni zmieniło się bardzo wiele, choć... niewiele wskazywało wcześniej, że tak potoczy się życie.

A może to ja nie umiałam patrzeć z uwagą na mojego Tatę? Na choroby – których przez lata nazbierało się trochę; na charakter – w dużej mierze ukształtowany przez niełatwe koleje losu; na trudne dzieciństwo i młodość – wracające w niespokojnych często snach; na zatroskanie o bliskich – malujące kolejne bruzdy na jego twarzy.

Gdy stałam się już w pełni dorosłą i samodzielną osobą i coraz głębiej poznawałam rodzinne historie – powoli wiele rzeczy zaczęło składać się w mojej głowie w całość…

Dziś pozostała modlitwa, polne kwiaty i znicze zapalane na grobie. Oraz słowa z czerwcowej Litanii: „Serce Jezusa, hojne dla wszystkich, którzy Cię wzywają, zmiłuj się nad nami”.

O miłości rodzicielskiej, a także o tym, kim jest... kim powinien być ojciec, można snuć długie refleksje. Jednak niech ten krótki artykuł pozostanie jakby niedopowiedziany...

Na koniec chciałabym zachęcić wszystkich do sięgnięcia po książkę lub film pt. „Chata”. To opowieść bardzo mocno dotykająca tematu ojcostwa i wieloaspektowości cierpienia, związanego z tym słowem, która może pomóc umocnić, ocalić albo wskrzesić obraz ojca we własnym sercu… Może pomóc, jak współczuć, kochać, przebaczyć…




ms

do góry