BÓG – ARTYSTA /2/

W sztuce fresku jest coś bezlitosnego i pięknego jednocześnie. Artysta staje przed ścianą pokrytą świeżym, mokrym tynkiem. Ma ograniczony czas. Każde pociągnięcie pędzla musi być pewne, przemyślane, ale jednocześnie odważne.
Farba wnika w tynk, staje się jego częścią. Nie da się jej już potem zetrzeć, poprawić, zamalować bez śladu. Kiedy tynk wyschnie wszystko jest już rozstrzygnięte.

To sztuka chwili.

Może dlatego tak bardzo przypomina nasze życie duchowe…

Bo my często żyjemy tak, jakby wszystko można było jeszcze odłożyć. Jakby zawsze był „lepszy moment”. Jakbyśmy mieli nieskończoną ilość czasu na decyzje, na miłość, na przebaczenie, na powrót do Boga.

A przecież wiele z tego dzieje się tylko raz.

Jest taki moment, kiedy trzeba powiedzieć „przepraszam”. Taki, kiedy trzeba wyciągnąć rękę. Taki, kiedy serce jest jeszcze miękkie, poruszone, gotowe odpowiedzieć na łaskę.

Potem coś twardnieje.

Nie zawsze w spektakularny sposób. Czasem bardzo cicho. Przyzwyczajamy się do odkładania. Do milczenia. Do życia „obok”. I nagle okazuje się, że to, co kiedyś było możliwe, dziś jest już trudniejsze, cięższe, jakby zaschnięte.

Bóg nie przestaje przychodzić.

Ale nie każda chwila jest taka sama.

Są momenty szczególne - takie, w których Jego obecność dotyka nas mocniej. W których coś w nas woła: „teraz”.
Może to jest czyjeś słowo. Może wydarzenie. Może cicha myśl, która nie daje spokoju.

To jest właśnie „mokry tynk” naszego życia. I pytanie brzmi: co z nim robimy?

Czy pozwalamy Bogu malować? Czy pozwalamy, by Jego łaska wniknęła w nasze decyzje, w nasze relacje, w nasze serce?

Czy raczej mówimy: „jeszcze nie”, „kiedyś”, „później”? Problem w tym, że „później” nie zawsze jest tym samym miejscem. Czasem to, co miało być odpowiedzią, staje się tylko wspomnieniem szansy.

A jednak dobra wiadomość jest taka, że dopóki żyjemy, Bóg wciąż daje nam nowe „świeże tynki”. Nowe momenty. Nowe przestrzenie, w których możemy zacząć od nowa.

Może więc nie chodzi o to, że wszystko już zostało stracone. Może chodzi o to, by rozpoznać ten moment,
który jest teraz i nie pozwolić mu wyschnąć bez odpowiedzi.




ws

do góry