Kiedy czytam Psalm 3, zatrzymuję się przy tym jednym obrazie: „Ty jesteś dla mnie tarczą”.
Tarcza chroni. Osłania. Przyjmuje uderzenia, które mogłyby zranić człowieka. Nie sprawia, że nie ma walki. Nie usuwa wszystkich niebezpieczeństw. Ale pozwala je przetrwać.
I myślę, że właśnie tak działa Bóg w naszym życiu. Bo przecież nie obiecał nam życia bez problemów. Nie powiedział,
że ominą nas cierpienia, rozczarowania czy łzy. Każdy z nas doświadcza trudnych chwil. Każdy niesie swoje troski,
swoje krzyże, swoje zmartwienia. Są lęki. Są sytuacje, których nie rozumiemy i których nie potrafimy zmienić.
A jednak pośród tego wszystkiego psalmista mówi: „Ty jesteś dla mnie tarczą.” Nie - moje możliwości. Nie - moje doświadczenie. Nie - moje zabezpieczenia. Ale Bóg.
Przyznam, że wiele razy w życiu próbowałam sama rozwiązywać problemy. Szukałam odpowiedzi, planów, sposobów wyjścia z trudnych sytuacji. I często dopiero wtedy, gdy kończyły się moje możliwości, przypominałam sobie, że przecież jest jeszcze Bóg. Ten, który widzi więcej. Ten, który wie więcej. Ten, który potrafi ochronić nawet wtedy, gdy ja nie widzę zagrożenia.
Z biegiem lat coraz częściej odkrywam, że Boża tarcza nie zawsze wygląda tak, jak bym chciała. Czasem wydaje mi się, że Bóg powinien usunąć problem, a On daje siłę, by go unieść. Czasem proszę, by zmienił sytuację, a On zmienia moje serce. Ale zawsze jest obok. Zawsze chroni… Nawet wtedy, gdy tego nie dostrzegam.
Bardzo lubię także dalsze słowa tego psalmu: „Ty mi głowę podnosisz”. Bo kiedy człowiek wie, że jest chroniony przez Boga, łatwiej podnosi wzrok. Łatwiej iść dalej. Łatwiej uwierzyć, że trudności nie będą miały ostatniego słowa.
Każdy z nas potrzebuje w życiu takiej tarczy. Nie tarczy ze stali czy żelaza. Ale tarczy, którą jest Boża obecność.
Dlatego słowa Psalmu 3 są dla mnie nie tylko piękną modlitwą. Są przypomnieniem, że nawet wtedy, gdy życie staje się walką, nie jestem pozostawiona sama sobie. Bo Pan jest moją tarczą. A przy Nim można przejść nawet przez najtrudniejsze doświadczenia.
Emilia