PSALMY /6/

„Pan moim światłem i zbawieniem moim, kogóż mam się lękać? Pan obroną mojego życia, przed kim mam się trwożyć?”
(Ps 27).

To jedne z tych słów, które brzmią bardzo odważnie. Kiedy je czytam, mam przed oczami człowieka pewnego siebie, spokojnego, wolnego od wszelkich obaw.

A przecież życie wygląda inaczej. Boimy się o wiele – o zdrowie, o pracę, o utrzymanie rodziny, o przyszłość dzieci. Lękamy się o jutro, którego nie znamy. Boimy się samotności, odrzucenia, cierpienia. Bywa, że budzimy się rano i już na początku dnia myślimy o tym, co może pójść nie tak. Lęk jest częścią naszego życia.

Dlatego tak bardzo lubię ten psalm. Bo nie odbieram go jako słów człowieka, który nigdy się nie bał. Widzę w nim raczej człowieka, który mimo swoich obaw nauczył się ufać Bogu. Bo wiara nie sprawia, że strach całkowicie znika. Nie znam nikogo, kto nigdy się nie boi. Wiara sprawia natomiast, że nie jesteśmy sami ze swoim lękiem. I to jest ogromna różnica.

Światło od Pana wystarcza, by zrobić kolejny krok. I właśnie tak działa Bóg. Nie zawsze pokazuje nam całą drogę, ale daje światło potrzebne na dzisiaj.



Emilia

do góry