Na przełomie grudnia i stycznia, przez kilka tygodni, naszego Pana Organistę Kacpra Gronia zastępuje Pan Organista Kacper Kądziela. Z okazji jego zbliżających się 6 stycznia imienin zadaliśmy mu kilka pytań.
Redakcja: Drogi Panie Kacprze, dziękujemy za modlitwę z nami w tym Bożonarodzeniowym czasie. To niesamowite,
że zgodził się Pan opuścić swoje rodzinne strony i przybyć do nas na zastępstwo. Skąd Pan do nas przyjechał i czym się Pan zajmuje na co dzień?
Pan Kacper Kądziela: Kiedy odebrałem telefon i usłyszałem głos Księdza Proboszcza Rafała – nie mogłem odmówić mu pomocy. Przyjechanie tu nie było łatwe, bo mam w swoich stronach parafię, w której na co dzień posługuję jako organista (gram tam w dni powszednie; w niedzielę śpiew animuje tam taki starszy już Pan Organista), ale z wielką chęcią się zgodziłem. Co prawda Ksiądz Proboszcz, z którym współpracuję na co dzień w Pieczyskach, nie był zadowolony
z mojego wyjazdu, ale ostatecznie przytaknął. Przyjechałem z Drwalewa. To mała wioska pod Grójcem. Uczęszczam do Szkoły Zawodowej I Stopnia w Grójcu w kierunku budowlano-wykończeniowym oraz gram w Sanktuarium Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Pieczyskach.
Redakcja: Kiedy pokochał Pan grę na organach i gdzie się jej uczył?
Pan Kacper: Od najmłodszych lat, dzięki zasłudze mojej śp. Prababci i jej Córki, uczęszczałem co tydzień na niedzielną Eucharystię. Nigdy nie przypuszczaliśmy, że urodzi się we mnie taka miłość do muzyki sakralnej i do gry na kościelnych organach. Ponadto zawsze, gdy organista zaczynał grać na organach, ja uciekałem z kościoła z płaczem. „Bałem się potężnego brzmienia tego instrumentu”. Po upływie kilku lat dźwięk organów przestał mi przeszkadzać. Nic nie wskazywało na to, że kiedyś będę odpowiedzialny za prowadzenie śpiewu i grę w kościele.
Pamiętam, jak od małego zawsze chciałem zostać księdzem, nawet odprawiałem w domu Msze święte. Ustawiałem stół, kładłem obrus, ustawiałem świeczki i kładłem Pismo Święte. Myślę, że to był mój sposób „dziecięcej pobożności”. Po dłuższym czasie z tego „wyrosłem”. Zaczęło mnie wówczas ciekawić jak to jest być organistą?
Miej więcej w wieku 10 lat, dzięki uprzejmości organisty z mojej parafii, p. Grzegorza, udało mi się zobaczyć jak to jest. Pierwszą pieśń, którą wówczas zagrałem, była kolęda „Gdy się Chrystus rodzi”. Pan Organista był bardzo zdziwiony,
że potrafię grać. Potem zacząłem coraz więcej zagłębiać się w muzykę sakralną. Ćwiczyłem i śpiewałem. Dzięki niewielkiej pomocy kolegów organistów zacząłem się przygotowywać do posługi w kościele. To właśnie dzięki nim jestem
tu dziś z Wami i mogę pełnić tę piękną posługę.
Nie pobierałem żadnych lekcji prywatnych. Jestem samoukiem z drobną pomocą organistów. Dodam, że od mojej
I Komunii świętej jestem ministrantem i lektorem. Sprawia mi to wielką radość, że mogę swoją posługą zbliżać się do Pana Boga. W styczniu kolejnego roku wybieram się na kurs, który przygotuje mnie do posługi ceremoniarza - będę w pełni odpowiedzialny za przebieg Liturgii.
Redakcja: Jaka jest Pana ulubiona kolęda i którą najbardziej lubi Pan grać?
Pan Kacper: Moją ulubioną kolędą jest oczywiście „Bóg się rodzi”. Pięknie odzwierciedla radość z przyjścia na świat Zbawiciela. Urzeka mnie również jej podniosły charakter i jej tekst. Jest jeszcze wiele kolęd, które uwielbiam, np. „Wśród nocnej ciszy”, „Gdy się Chrystus rodzi”, „Gdy śliczna Panna”, „Przybieżeli do Betlejem”. Wszystkie kolędy są bardzo piękne i… wszystkie uwielbiam.
Redakcja: Jaki okres liturgiczny najbardziej Pan lubi w ciągu roku?
Pan Kacper: Najbardziej lubię Okres Wielkiego Postu, ponieważ ma charakter zadumy, refleksji, pokuty. Przynależą do niego również piękne pieśni, które uwydatniają jego charakter. Lubię również Okres Adwentu i Bożego Narodzenia - czas oczekiwania i radości z przyjścia Zbawiciela.
Redakcja: Poznał Pan już trochę nasze miasto? Co się Panu najbardziej podoba w Radomiu?
Pan Kacper: Tak, udało nie trochę pozwiedzać zakamarki Radomia. Bardzo mi się podobają kościoły oraz instrumenty, które znajdują się w ich wnętrzach. Bardzo urzekła mnie również życzliwość, z jaką się spotkałem, nieopisana serdeczność
i chęć pomocy. Zawsze bardzo dobrze wspominam pobyty w Radomiu.
Redakcja: Zdradzi nam Pan trochę swoich marzeń i planów na przyszłość?
Pan Kacper: Tak, z przyjemnością. Po skończeniu szkoły zawodowej planuję iść do zaocznego liceum, aby napisać maturę. Po skończeniu liceum planuję również wybrać się do Studium Organistowskiego w Radomiu, aby mieć tytuł organisty - muzyka kościelnego.
Redakcja: A co lubi Pan robić w wolnym czasie? Jakie jest Pana hobby?
Pan Kacper: W wolnym czasie lubię robić remonty. Układam płytki, tynkuję ściany, maluję, gipsuję. W zasadzie robię wszystko w branży budowlanej. Buduję również w swoim garażu własne organy piszczałkowe. Nie jest to łatwy kawałek chleba, ponieważ muszę dysponować zdolnościami stolarskimi i niewyobrażalną precyzją. Nie oszukując się - dużą rolę odgrywają tu też pieniądze. Żeby zbudować coś porządnego trzeba włożyć w to dużo wysiłku i pieniędzy. Budowa organów, to przede wszystkim praca w litym drewnie. Na razie jestem na etapie projektowania. Jak skończę budowę, to serdecznie zapraszam.
Redakcja: Z okazji zbliżających się imienin życzymy Panu samego dobra w życiu i pokoju w sercu i dziękujemy za wywiad.
Pan Kacper: Również dziękuję.